fortuna

Polacy w wielkich klubach (3): Borussia Dortmund

Po dość długim czasie wraca nasz redakcyjny cykl „Polacy w wielkich klubach”. Dzisiaj „na tapecie” mamy Borussię Dortmund. Musicie przeznaczyć na to trochę czasu, bo Polaków w tym klubie było naprawdę wielu.

Postanowiłem wybrać BVB, bo od kilku lat ten klub jest uwielbiany przez znaczną część Polaków ze względu oczywiście na nasze dortmundzkie trio. Ale pamiętajmy, że Jakib Błaszczykowski, Robert Lewandowski i Łukasz Piszczek to nie pierwsi i na pewno nie ostatni żółto-czarni ludzie znad Wisły.

Trzeba jednak przyznać, że zdecydowana większość kariery na Signal Iduna Park (a wsześniej Westfalenstadion) nie zrobiła. Pierwszy Polak trafił do Borussii jeszcze przed wojną. Był nim Marian Brezinski. W roku 1977 do Dortmundu z Polonii Bytom trafił 20-letni pomocnik Joachim Siwek (zdjęcie poniżej), który grał tam (głównie tylko figurował w kadrze) przez pełne trzy sezony. W ostatnim roku swego pobytu występował on jako napastnik, lecz i to nie dało mu regularnej gry. Podczas swojego trzyletniego pobytu Siwek rozegrał tylko jeden mecz – w pucharze Niemiec. Co ciekawe Polak strzelił w nim dwie bramki! Po odejściu zakotwiczył on w holenderskim NAC Breda.

W 1985 roku zawodnikiem omawianego przeze mnie klubu został pozyskany z Szombierek Bytom Tadeusz Krafft. Jemu także nie powiodło się w BVB. Rozegrał tylko trzy mecze ligowe i jeden pucharowy i po roku odszedł do Rot-Weiss Essen. Tam przebywał tylko przez 6 miesięcy i wyleciał do USA – był Polakiem, więc oczywiście zakotwiczył w Chicago. Za oceanem znany już jako Teddy został graczem miejscowych Sting. W rozgrywkach Major Indoor Soccer League (MLS ruszyło dopiero 10 lat później) występował przez dwie edycje. W sezonie 1986/1987 wystąpił w 49 spotkaniach – 16 goli i 9 asyst, a w następnym grał tylko 25 razy, a jego dorobek to 15 trafień i 7 ostatnich podań. Po roku przerwy trafił do Chicago Power i grał tam przez kolejne cztery lata. Obecnie pan Tadeusz nadal aktywnie spędza czas – od 2011 roku występuje w polonijnej drużynie Royal Wawel SC, która dominuje w rozgrywkach oldbojów – IMSL-over 50.


Tadeusz Krafft (w środku) podczas swojego pobytu w Borussii spotkał legendę reprezentacji Niemiec – Horsta Hrubescha (po prawej)

W roku 1991 w juniorach ekipy z Nadrenii Północnej-Westfalii granie rozpoczął Arkadiusz Grad. Przygodę z Borussią zakończył dopiero w roku 1997. Nie zdołał się on jednak przebić do pierwszej drużyny.

Grad minął się zatem ze swym rodakiem. W 1997 roku półroczny pobyt w juniorskim zespole zaliczył bowiem Michał Janicki. Napastnik karierę piłkarską rozpoczynał bardzo dobrze, gdyż drugą połowę edycji 97/98 spędził w znanym ze świetnych wychowanków Ajaxie Amsterdam. Holandii nie zawojował i wrócił nad Wisłę. Grał w Wawelu Kraków i figurował w kadrze Pogoni Szczecin, by latem 2001 roku znowu spróbować swoich sił w Niemczech. Został graczem amatorów VfL Wolfsburg. Tam był gwiazdą (12 meczów, 26 goli), co zaowocowało przesunięciem do pierwszej drużyny. W Bundeslidze sobie jednak nie poradził i po dwóch występach w tych rozgrywkach kolejne dwa lata spędził z powrotem w amatorach. Po wygaśnięciu czteroletniej umowy został zawodnikiem ówczesnego beniaminka 2. Bundesligi, Eintrachtu Brunszwik. Na zapleczu niemieckiej ekstraklasy wystąpił tylko w czterech meczach i po roku przeniósł się do Zagłębia Sosnowiec. Tam zabawił pół sezonu i bezskutecznie po raz kolejny chciał podbić Niemcy. Grał w Oberlidze (wtedy czwarta liga) w barwach FC Gütersloh 2000. Jesień roku 2007 rozegrał w Stali Stalowa Wola, a wiosnę 2008 w Hutniku Kraków. Był to jego ostatni w karierze klub, z którym rozstał się w nieciekawych okolicznościach – „Ostatni raz widziałem go pod koniec kwietnia. Przyniósł mi zwolnienie lekarskie, mówiąc, że ma chorą wątrobę” – mówił wówczas wiceprezes Hutnika d.s. sportowych, Andrzej Szmyt i dodał – „Rzeczywiście, on, 25–latek, miał brzuch jak piwosz z 30–letnim stażem, więc pewnie też uszkodzoną wątrobą. Kiedy po wygaśnięciu terminu tego zwolnienia przez tydzień nie pojawiał się w klubie, dyscyplinarnie rozwiązaliśmy z nim umowę o pracę”. A dlaczego się nie pojawiał? Miał bowiem wyrok za bigamię. Jedną żonę miał w Polsce, a drugą w Wolfsburgu. Został skazany na pół roku, 20 godzin pracy społecznej miesięcznie i 1400 zł grzywny w zawieszeniu na dwa lata.

W samej końcówce minionego wieku do amatorów Borussii z niemieckiego SV 19 Straelen trafił wychowanek Śląska Wrocław, Tomasz Kosztowniak. Napastnik kilka lat wcześniej uważany był za wielki talent. W wieku 18 lat zadebiutował w ekstraklasie, a dwa lata wcześniej z reprezentacją Polski U-16 wywalczył mistrzostwo Europy. Grał wtedy u boku między innymi z Mirosławem Szymkowiakiem. Po dwóch latach opuścił „Borussen”, by trafić do FC Gütersloh 2000, a później wrócić na stare śmieci – do Śląska Wrocław. Od sezonu 2007/2008 Kosztowniak grywa w niższych ligach w naszym kraju. Występował kolejno w takich klubach jak Arka Nowa Sól, Motobi Bystrzyca Kąty Wrocławskie, Sparta Świdnica, MKS Oława, Czarni Żagań, Puma Pietrzykowice oraz Ślęza Wrocław. W tym sezonie gra w Klasie A, grupie Wrocław IV w barwach Falko Rzeplin (lider na półmetku rozgrywek).

Od 1999 roku w juniorach „Borussen” grał uważany za ogromny talent Sebastian Tyrała. Pomocnik 22 września 2006 zadebiutował w Bundeslidze (przeciwko Borussii Mönchengladbach) i w tamtym sezonie pojawiał się na boiskach tej czołowej ligi świata jeszcze pięciokrotnie. Jeden występ dołożył rok później. Głównie występował jednak w rezerwach. Najlepsza w jego wykonaniu była edycja 2008/2009 – zagrał w 32 meczach i zdobył siedem goli. W 2010 roku opuścił Borussię na rzecz VfL Osnabrück. Od dwóch sezonów gra w SpVgg Greuther Fürth, z którym nie tak dawno świętował awans do niemieckiej ekstraklasy.

Latem sezonu 2004/2005 do ekipy z Dortmundu trafił Marcus Piossek. Pomocnik przebywał tam przez aż sześć lat. Najpierw reprezentował juniorów, a później grywał w rezerwach. Najlepiej wiodło mu się w ostatnim roku pobytu w Borussii, kiedy to rozegrał w drugiej drużynie 31 meczów, czterokrotnie wpisując się na listę strzelców. Nie był mimo to zadowolony ze swojej sytuacji, gdyż nie dostawał szansy pokazanie się w pierwszym zespole i w połowie 2010 roku odszedł do Rot Weiss Ahlen. Wiele nie stracił, gdyż występując na tym samym poziomie, co wcześniej (3. Fußball-Liga) grał regularnie i strzelił siedem goli. Po dobrym sezonie chciał spróbować swoich sił na zapleczu Bundesligi, jadnak tym razem mu nie wyszło. Nie zadebiutował w Karlsruher SC i musiał się zadowolić grą w czwartoligowych rezerwach. Obecnie Piossek gra w wiceliderze trzeciej ligi – VfL Osnabrück. Ma na koncie już cztery gole.

Piossek grał w zespole U-19 razem z Martinem Zakrzewskim. Pomocnik uważany był za duży talent, jednak w 2008 roku dwukrotnie zerwał więzadła w kolanie i nie powrócił już do pełnej dyspozycji. W lipcu 2011 roku był testowany w PGE GKS-ie Bełchatów, a później w Cracovii. Z transferu nic nie wyszło, a w następnym okienku transferowym Polak zamienił Dortmund na Salzburg, by reprezentować barwy bogatego Red Bulla. Grał tylko w trzecioligowych rezerwach austriackiego potentata. Od maja nie wystąpił w żadnym spotkaniu i pozostaje bez klubu.

18 stycznia 2005 rozpoczęła się przygoda z Borussią Euzebiusza Smolarka. „Ebi” najpierw przebywał na półrocznym wypożyczeniu po tym jak nie mógł się odnaleźć po zwolnieniu z Feyenoordu Rotterdam Berta van Marwijka. Nie musiał się z Holendrem rozstawać więc na długo, bo to on sprowadził Polaka do Dortmundu. Pierwsze pół roku były już reprezentant Polski miał niezłe – 15 spotkań, 3 gole. Działacze BVB byli zadowoleni z postawy napastnika i zapragnęli mieć go na stałe. I tak latem za 750 tysięcy euro został oficjalnie piłkarzem obecnego mistrza Niemiec. Sezon 2005/2006 był najlepszym w karierze Smolarka. Rozegrał 34 mecze i strzelił 13 bramek (między innymi hat-trick przeciwko Kaiserslautern – 3:3). Nigdy już później nie potrafił powtórzyć tego wyczynu. Kolejne 12 miesięcy było nieco gorsze w jego wynonaniu, choć dziewięć goli to nie był zły wynik. Jesień sezou 2007/2008 nie poszła po jego myśli i w sierpniu został wytransferowany za 4,8 miliona euro do hiszpańskiego Racingu Santander. Początek miał koszmarny – czerwona kartka przeciwko FC Barcelonie, jednak potem zdołał strzelić cztery ligowe i dwie pucharowe bramki, co otworzyło mu drogę do angielskiej Premier League. Na wypożyczeniu w Boltonie nie błyszczał szczególnie skutecznością. Po roku i jednej bramce przeciwko Sunderlandowi (1:2) w FA Cup przeniósł się na podbój Grecji. W AÓ Kavála jego dorobek to 15 spotkań i trzy gole. Latem 2010 po raz pierwszy trafił do polskiej drużyny, czyli Polonii Warszawa. Potem były jeszcze Al-Khor SC i ADO Den Haag, a obecnie jest zawodnikiem Jagiellonii Białystok.

W połowie 2005 roku Dortmundczycy głównie z myślą o rezerwach pozyskali z SV Lippstadt 08 bramkostrzelnego Wojciecha Polloka (21 goli we wcześniejszym sezonie). Urodzony w Pyskowiczach snajper nie powtórzył wyczynu z poprzedniego roku. Wystąpił w 31 spotkaniach i zdobył „tylko” dziewięć bramek. Po rocznej przygodzie podpisał kontrakt z Kickers Emden. Dalszą karierę kontynuował nadal w niższych ligach za naszą zachodnią granicą. Był zawodnikiem Bonner SC, SV Wilhelmshaven, Preußen Münster, Eintrachtu Trier i Sportfreunde Siegen. Na początku tego roku powrócił do Wilhelmshaven i już w pierwszym meczu zdobył dwa gole.

Przed sezonem 2007/2008 zespół juniorów Borussii zasilił pozyskany z FC 09 Fröndenberg David Blacha. Pomocnik nigdy jednak nie awansował nawet do rezerw, lecz z rówieśnikami osiągał sukcesy. W 2009 roku został wicemistrzem Niemiec, grając w jednej drużynie między innymi z Mario Götze. Po tym świetnym wyniku przeniósł się do występującego w 2. Bundeslidze Rot Weiss Ahlen. Zagrał w 9 meczach, a klub spadł z ligi. Poziom niżej młodzieżowy reprezentant Polski grał regularnie, lecz nadal nie potrafił trafić do siatki rywala. W 2011 roku trafił do SV Sandhausen, z którym powrócił na zaplecze niemieckiej ekstraklasy. W tej edycji wystąpił tylko w sześciu pojedynkach.

Od 2007 roku grać w juniorach BVB zaczął Amadeus Piontek. Najpierw były to epizody w U-17, a rok później już regularna gra. Kolejne dwa lata były podobne, z taką różnicą, że chodziło już o zespół U-19. Edycję 2011/2012 rozegrał w rezerwach Fortuny Düsseldorf (4 mecze), a na ten moment defensor jest piłkarzem TuS Heven, które rozgrywa mecze na poziomie Oberligi Westfall (V poziom).

Rok 2007 to również przybycie kapitana naszej reprezentacji narodowej. Jakub Błaszczykowski trafił na Signal Iduna Park z Wisły Kraków i myślę, ze nie muszę się rozpisywać na temat jego, a także pozostałych członków „polskiego trio”. W tym, jak i w poprzednim sezonie to nasi rodacy stanowią o sile Borussii Dortmund i coraz częściej mówi się o odejściu któregoś z nich. Najczęściej wymieniany jest Robert Lewandowski. Pozostaje tylko czekać aż wyniki mistrza Niemiec przełożą się na reprezentację Polski. Ale BVB to przecież nie tylko Łukasz, Kuba i Robert…

Od sezonu 2010/2011 w juniorach „Borussen” gra Patrick Dytko. Podobnie jak w przypadku Piontka były to rozgrywki do lat 17, a obecnie 19. Osiemnastolatek w tym sezonie trzelił trzy gole w rozgrywkach A-Jugend Bundesligi.

Ostatnim Polakiem, który zawitał do Westfalii jest Oskar Gąsecki. Ten urodzony w Republice Południowej Afryki obrońca większość kariery spędził w Stanach Zjednoczonych. Grał w juniorach FC United SC, Chicago Fire oraz Warren Township Blue Devils. Później związany był z Polonią Mielec Chicago SC oraz uniwersyteckim Western Illinois Leathernecks, z którego latem 2011 trafił do Dortmundu. Przez cały sezon rozegrał jedynie 10 spotkań (łącznie 63 minuty) w rezerwach i w lipcu ubiegłego roku rozwiązał za porozumieniem stron kontrakt i wrócił za ocean.

Tak więc Polaków w Borussii Dortmund było naprawdę wielu i jestem pewien, że nie wymieniłem wszystkich, ale starałem się o większość. Celowo pominąłem między innymi Marcela Kandziorę, Lasse Sobiecha, Daniela Ginczka, czy Michaela Oscislawskiego, ponieważ oni wybrali niemieckie kadry juniorskie. W odległych czasach w tym klubie grali również Alfred Kelbassa i Alfred Niepieklo, lecz byli oni Niemcami, którzy jedynie z dumą podkreślali swoje wielkopolskie korzenie.

Leave us a reply

You must be logged in to post a comment.