fortuna

Podsumowanie pracy Franciszka Smudy

Polska kadra ostatecznie zmarnowała 3 lata.  Odpowiada za to tylko i wyłącznie Franciszek Smuda.

1. Wybór Franciszka Smudy na selekcjonera reprezentacji Polski

Od dawna był namaszczany przez kibiców na nowego selekcjonera kadry. Za wyniki, za charyzmę, za to, że nie będzie bał się wygarnąć co nieco związkowi. W Lechu Poznań szło mu przyzwoicie, ale z jego pracy tak naprawdę nic nie zostało. Ani mistrzostwo Polski, ani młodzi zawodnicy wprowadzeni przez niego do zespołu. Mimo wszystko miał ogromne poparcie wśród społeczeństwa, a PZPN szukał przede wszystkim polskiego trenera. Sam związek przeżywał najgorsze chwile w swoim nieszczęsnym istnieniu i pod presją tłumu, musiał wybrać Smudę. Niestety.

2. Postanowienia Franciszka Smudy

Jedną z największych wad Smudy jest hipokryzja. Na porażająco wielką skalę. Przypomnijmy, co Smuda zapowiadał na początku swojej pracy z reprezentacją Polski:

  • Kategoryczne NIE dla tzw. „farbowanych lisów”

  • W reprezentacji nie będą grać rezerwowi piłkarze

  • Będzie miejsce dla niepokornych, piłkarzy z charakterem

  • To był największy błąd Beenhakkera, będą spotkania z trenerami klubowymi

  • Żelazna dyscyplina na zgrupowaniach

  • Nie będzie sparingów Kadry „B”

Dziś możemy powiedzieć, że żadne z tych postanowień nie zostało zrealizowane, być może Smuda próbował wytępić alkohol ze zgrupowań kadry, ale robił to niekonsekwentnie i po prostu bezmyślnie. W Krakowie „odpalił” Peszkę i Iwańskiego, kiedy piła połowa zespołu. Po prostu chodziło o to, żeby nie dać się złapać, a nie żeby nie pić alkoholu. Ten sam Peszko został po paru miesiącach przywrócony i ostatecznie jeszcze raz wyrzucony. Była to absurdalna decyzja Smudy. Wyrzucił Peszkę na kilka tygodni przed EURO 2012, bo po meczu ligowym wypił piwo. Sam pojechał na komisariat do Kolonii i wylegitymował się niemieckim dowodem osobistym…

Ogromnym przekrętem były jego słowa o utalentowanych piłkarzach w Polsce i „farbowanych lisach”. Zarzekał się, że w jego drużynie nie będzie miejsca dla „przebierańców”, tymczasem przeszedł do historii jako trener, którego kadra oparta była na naturalizowanych piłkarzach. Może nie stanowili oni o sile kadry, bo grali słabo lub średnio, ale zawsze w podstawowym składzie. Błędne jest przyrównywanie do Niemców, którego używał sam Smuda, ponieważ każdy z zawodników typu Gomez, Oezil, Khedira, Boateng od urodzenia mieszka w Niemczech, co oczywiste doskonale zna język i obyczaje kraju.

Kolejnym kłamstwem Smudy była teza o rezerwowych piłkarzach. Ci, którzy mieli problemy w klubie, niektórzy wręcz ogromne – zostali powołani na EURO 2012 i nawet dostawali szanse, oczywiście tylko pogarszając grę. „Franz” zapewniał również, że „[…]najgłupszy trener jak się obraża na piłkarza!”, jeszcze wówczas nie wiedząc, że mówi o sobie. Artur Boruc, Michał Żewłakow zostali wyrzuceni przez Smudę, rzekomo za picie alkoholu, ale umówmy się, tak naprawdę, za to że mieli coś do powiedzenia. Tak samo było z Kuszczakiem, Małeckim, Majewskim, czy nawet Wasilewskim, który ma swoje zdanie, a którego Smuda konsekwentnie pomijał, by ostatecznie powołać kosztem kontuzjowanego Łukasza Brozia z Widzewa Łódź.

Następnym mitem selekcjonera były spotkania z trenerami klubowymi, analizy poszczególnych piłkarzy Ekstraklasy w kontekście gry w reprezentacji. Smuda zbeształ Beenhakkera za brak owych spotkań, żałował, że nic nie mógł doradzić holenderskiemu szkoleniowcowi. Okazało się, że Smuda żadnego takiego spotkania nie zorganizował. Powód był zresztą oczywisty – on sam jest najmądrzejszy i nie liczy się ze zdaniem innych. Nie słucha nikogo. Przykładem może być trener bramkarzy Kazimierski, który domagał się Boruca w kadrze. Asystent Zieliński nie odważył się podchodzić do Smudy w trakcie meczów, żeby mu coś podpowiedzieć. W tym samym wywiadzie, w którym poruszył sprawę spotkań z trenerami klubowymi, palnął ogromną głupotę, zdanie, które oczywiście musiał zmienić po kilku miesiącach pracy z kadrą : „W kadrze łatwiej stworzyć system gry i wypracować taktykę niż w klubie.” Oczywiście jest na odwrót. Wracając do jego cech charakteru.. jest to typ pyszałka. W swoich wypowiedziach, w których miał problemy z konstruowaniem zdań w języku polskim, jasno dawał do zrozumienia, że on błędów nie popełnia. Podobnie dziś możemy przeczytać, że nie zmieniłby nic w przygotowaniach do EURO, taktyce, selekcji zawodników, błędów nie stwierdzono. Podobno też to charyzmatyczna osoba. Podobno, bo z charyzmatycznymi zawodnikami już jak wiadomo nie chciał pracować, ponadto nie wchodził w drogę PZPN-owi. Zaplanowali nam mecz międzynarodowy w Korei Południowej? Lecimy! A co z meczem z Białorusią w Wiesbaden? „Sponsor każe to gramy”.

Jako, że Smuda to chyba największy hipokryta w historii polskiej piłki nożnej, zrobił jeszcze jedną rzecz odwrotnie aniżeli zapowiadał. Tj. mecze kadry „B”, reprezentacji złożonej wyłącznie z zawodników Ekstraklasy. Po raz kolejny odezwał się u Smudy „kompleks Leo”. Miało nie być takich bezsensownych spotkań, było ich ostatecznie więcej niż za Holendra.

3. Głupota

Trzeba nazwać rzeczy po imieniu. Smuda to niezbyt rozgarnięty człowiek. Bez matury, pracując nielegalnie (tylko u nas w Polsce takie rzeczy!) został obnażony praktycznie w każdym wywiadzie, każdej małej rozmówce. Ciężko było dopatrzeć się jakichś głębszych przemyśleń, mądrego słowa, czy choćby… poprawnie złożonego zdania w języku polskim. Uczestniczenie w konferencjach prasowych było katorgą dla „Franza”. Wychodził w nich na okropnego gbura, nie do końca rozumiejącego, że praca selekcjonera wiąże się ze współpracą z mediami. Zaszokował tyle razy swoją ignorancją, że nie sposób wszystkiego tutaj wymienić, ale pokażmy przykładowe zdanie, którym błysnął Smuda: „Zjednoczmy się przed EURO nie jak po katastrofie, ale przed tragedią, przed katastrofą”

4. Taktyka

Chciał grać atakiem pozycyjnym to skończyło się 0:6 z Hiszpanią, ale nie poddawał się i ciągle wierzył, że Polska na EURO będzie zamykała rywali w zamku hokejowym. No, niestety nie było to możliwe przez kilkadziesiąt minionych lat, nie jest też możliwe dzisiaj. Zreflektował się, że jednak lepiej zagramy z kontry, parę sparingów przed imprezą. Na EURO zagrał pierwszy mecz z dwoma skrzydłowymi i dwoma defensywnymi pomocnikami, w drugim już eksperymentował w kompletnie nieznanym i nieprzetestowanym (miał na to 3 lata!) ustawieniu z trójką defensywnych. Na mecz o wszystko, gdzie nic poza zwycięstwem nas nie urządzało, wybrał defensywną taktykę. Kompletnie odpuścił ćwiczenie stałych fragmentów gry, powierzał je Ludovicowi Obraniakowi w każdym meczu. O ile pamięć mnie nie zawodzi, Polska reprezentacja pod wodzą Smudy zdobyła ze stałego fragmentu gry może ze dwa gole. To kompromitacja. Kiedyś rzuty wolne, a przede wszystkim rożne były naszym mocnym atutem. Taktyka.. , w zasadzie dobrze dobrana, powinna zobrazować umiejętności trenerskie. Czy Smuda to dobry trener, znający się na swoim fachu? Kiedyś pojechał do Pruszkowa podejrzeć pewnego 19-latka, ale uznał, że to drewno i kazał zwrócić pieniądze za benzynę. Dziś jak wiadomo to najlepszy polski piłkarz od czasów Zbigniewa Bońka.

5. Bilans

Podsumowanie pracy zawsze kończy się bilansem, statystyką. W przypadku Smudy wygląda ona fatalnie. W meczach z finalistami EURO 2012 – 0 zwycięstw, 6 remisów, 5 porażek. 40 % meczów pod jego wodzą zakończyło się wygraną, ale trzeba dodać, że jest to mocno naciągnięta statystyka, bo większość wygranych przyszła ze słabymi rywalami.

Najbardziej niesprawiedliwym hasłem rzucanym w każdym wywiadzie przez Smudę jest przyszłość. Tzn., że on zostawił kadrę następnemu trenerowi na eliminacje do MŚ w Brazylii. NIKT nie miał takiego komfortu, zaufania i przede wszystkim czasu (ponad 2,5 roku), żeby w spokoju przygotować kadrę do dobrego występu na turnieju. Dostał wszystko: nałatwiejszą grupę, do której nie musiał awansować w eliminacjach, niespodziewany wstęp trójki z Dortmundu na klasę światową, przychylne decyzje sędziów już podczas EURO 2012 i w kluczowym meczu z Czechami, kontuzję najgroźniejszego zawodnika rywala. To wszystko zaprzepaścił, a że jeszcze ma czelność krytykować wszystkich dookoła i nie zreflektować się jak ogromne błędy popełniał, na pożegnanie powinien dostać soczystego kopa w dupę.

Leave us a reply

You must be logged in to post a comment.