11 metrów od półfinału

Wczoraj oglądałem najpiękniejszy mecz reprezentacji Polski w całym moim życiu. Widziałem DRUŻYNĘ, w której jeden za drugiego dałby się pokroić. Widziałem ambicję, walkę, grę od pierwszej do ostatniej minuty, widziałem piłkarzy którzy za nic mają sobie ósmą drużynę świata wraz z jednym z najlepszych piłkarzy świata, Cristiano Ronaldo. Widziałem na własne oczy ten legendarny „team spirit”, a od 30.06 kadrę nazywam Orłami Nawałki!

Konia z rzędem, królewnę i pół królestwa dla tego, kto przewidział że na miejsce w najlepszej ósemce Europy będziemy patrzeć z niedosytem. Że przejdziemy przez ME jak burza, nie przegrywając nawet przez minutę! Wreszcie weszliśmy na piłkarskie salony z przyputem, a nie wiele brakowało, żebyśmy po drodze jeszcze wywarzyli drzwi. Zabrakło nam tylko i aż jednego celnego strzału. Strasznie przykro było patrzeć wczoraj na Kubę Błaszczykowskiego, bohatera, który przecież dał nam miejsce w europejskiej elicie. I wiem, że żaden polski kibic nie ma do niego najmniejszych pretensji. Oglądałem pomeczowy wywiad Mateusza Borka z Łukaszem Fabiańskim, który z łzami w oczach powtarzał że czuje się winny, że w obu seriach jedenastek nie przysłużył się drużynie. Fabian, nigdy tak nie mów! Żaden z was nie zawiódł, a wszyscy daliście z siebie więcej niż ktokolwiek mógł się spodziewać.

Urodziłem się w roku 1991. Polską wielką piłkę znam tylko z opowiadań, czy filmików zamieszczonych na Youtube. Widziałem mistrzostwa świata w Korei, w Niemczech, widziałem wszystkie nasze mecze na Euro od samego debiutu. Mniej więcej co 2-4 lata oglądałem mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor, za każdym razem gorączkowo ściskając kciuki i wierząc, że tym razem będzie inaczej. I nareszcie się doczekałem! Po tylu latach posuchy mogę oglądać kadrę, z której jestem dumny i o której wiem, że nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.

P.S.

Nigdy w życiu hasło „Polacy, nic się nie stało!” nie brzmiało tak dumnie i prawdziwie!

Leave us a reply