Miejsce na Twoją reklamę!
Twój Typ

Blog użytkownika jkw22

Obraz piłkarskiej rzeczywistości w Polsce - rok 2001

Napisane 26.01.2015; 22:52 | 0 komentarzy
Trenerem Watry Białka Tatrzańska został Mirosław Kalita. Zastąpił on na tym stanowisku Janusza Niedźwiedzia, który chce spróbować sił w wyższej lidze. My chcielibyśmy przedstawić nieco postać pana Kality, a właściwie jedną historię z jego życia, która odzwierciedli piłkarską rzeczywistość w Polsce na początku XXI wieku.

Obrotny prezes Watry Andrzej Rabiański po rezygnacji Janusza Niedźwiedzia szybko znalazł następcę i to "z nazwiskiem". Pracę trenera Niedźwiedzia przez pryzmat wyników należy uznać za bardzo owocną. Dysponując on wąską kadrą (z reguły 11-14 zawodników zdolnych do gry) doprowadził Watrę do miejsca w środku tabeli. Dużo wycisnął ze swoich graczy, którzy wnieśli się na wyżyny. Tak, więc poprzeczka przed trenerem Kalitą jest usytuowana dość wysoko.

Mirosław Kalita ma za sobą ponad 100 występów w polskiej ekstraklasie, posmakował również gry w europejskich pucharach. Jednak na trwałe w historii najnowszej polskiej piłki wpisał się czymś innym, wszakże nie był piłkarzem wybitnym. Nawet jeżeli dla portalu podhaleregion.pl tłumaczy, że będąc piłkarzem preferował ofensywny styl gry nie pokazały to jego "liczby" - jego licznik w ekstraklasie zatrzymał się na sześciu trafieniach.

Kalita do ekstraklasy (wtedy I liga) trafił w wieku 26 lat (1996 rok). Wcześniej występował w Wisłoce Dębica - jego macierzysty klub balansował w tamtym okresie miedzy II a III ligą. Zainteresowanie czołowego klubu w Polsce - jakim była wtedy Amica Wronki, było z pewnością zaskoczeniem. Kalita jednak świetnie zaprezentował się w I lidze. Przez trzy sezony był podstawowym graczem, dwukrotnie zdobył Puchar Polski, a przez to dane mu było reprezentować swój klub na arenie międzynarodowej w europejskich pucharach. Po okresie w Amice Kalita przeniósł się do bardzie znanego klubu, ale grającemu wtedy szczebel niżej Śląska Wrocław, jego nowy klub awansował do elity, a Kalita wystąpił w 40 meczach i zdobył 9 goli. Sam Kalita jednak pozostał w II lidze - Przeniósł się do RKS Radomsko, gdzie trenerem został jego kolega ze Śląska Wrocław Piotr Mandrysz. Bogaty sponsor Fabryka Mebli Giętych FAMEG starał się, by nic piłkarzom nie brakowało, miła atmosfera i nieźli piłkarze zapewnili historyczny awans do ekstraklasy tego małego klubu. Celem rzecz jasna było utrzymanie wśród najlepszych, przed sezonem ściągnięto m.in. byłego napastnika Austrii Wiedeń i włoskiej Genoi Pawła Sobczaka, byłego pomocnika Ruchu Radzionków Jacka Trzeciaka, pięciokrotnego reprezentanta Polski, mistrza Polski z Legią i zawodnika francuskich i hiszpańskich klubów Grzegorza Lewandowskiego, czy Bogusława Wyparłę - legendy ŁKS-u i reprezentanta Polski. W połowie rundy ściągnięto też Igora Sypniewskiego, zawodnika ogranego nawet w Lidze Mistrzów, kolegą Kality z boiska był też m.in. Artur Prokop obecny zawodnik Porońca Poronin oraz Grzegorz Wódkiewicz, którego poznał we Wronkach.

W sezonie 2001/02 bardzo udziwniono rozgrywki o mistrzostwo Polski. Ligę na starcie podzielono na dwie 8-drużynowe ligi. 4 najlepsze z każdej miały bić się o medale, a 4 najsłabsze o utrzymanie. Po ośmiu kolejkach RKS zajmował 7 miejsce już z dużą stratą do lokaty gwarantującej grę o mistrzostwo. W tym okresie nasz bohater zdobył bramkę dającą 1 punkt z Amicą (pogrążył były klub) oraz nie wykorzystał karnego z Pogonią. Kolejne spotkania były jednak dla Radomska dużo lepsze, pomógł w tym wspomniany Sypniewski, który zdobył kilka ważnych bramek. Po 12 kolejce, w której RKS zremisował z późniejszym mistrzem - Legią Warszawa sprawa była jasna - trzeba było zdobyć punkty z Amicą. Niestety w tym meczu Radomszczanie ulegli aż 5-0, hat trick zdobył Grzegorz Król - bardzo ciekawa postać, w nowym roku ma się ukazać biografia tego piłkarza. Dodajmy, że Kalita zagrał 90 minut i podobnie jak Artur Prokop został ukarany żółtą kartką. W ostatnim meczu RKS grał ze Śląskiem Wrocław, niezależnie od wyniku klub Kality zagra w grupie spadkowej, ale nie był to mecz o pietruszkę...

Śląsk Wrocław będąc pewny miejsca w "czwórce" musiał wygrać, w innym wypadku musiałby liczyć na stratę punktów Ruchu Chorzów z Amicą. Dzień przed meczami (wszystkie jednego dnia o tej samej godzinie) Mirosław Kalita udzielił kontrowersyjnej wypowiedzi dla Gazety Wyborczej. Zacytujmy tamten artykuł Andrzeja Klemby:

Quote:
Piłkarze RKS Radomsko chcą 150 tys. zł od Ruchu Chorzów za pokonanie w niedzielę Śląska Wrocław. «To chyba normalne, że chorzowianie do nas zadzwonią» - przyznaje Mirosław Kalita, piłkarz RKS. A prezes Ruchu zapewnia:«- Organizacyjnie zrobimy wszystko, by awansować»

W grupie B ekstraklasy jedyną niewiadomą pozostaje, która z drużyn - Ruch czy Śląsk - awansuje do ósemki walczącej o mistrzostwo Polski. Oba zespoły zgromadziły do tej pory po 18 pkt, ale w lepszej sytuacji są wrocławianie, bo pokonali chorzowian u siebie 1:0 i zremisowali na wyjeździe 2:2. W niedzielę, w ostatniej kolejce rundy jesiennej, Ruch podejmuje Amicę Wronki, a Śląsk wyjeżdża do Radomska na mecz z RKS.

Chorzowianie, nawet jeśli pokonają Amicę, muszą jeszcze liczyć na potknięcie Śląska. Tę sytuację chcą wykorzystać piłkarze RKS Radomsko.

«- Czekamy na telefon z Chorzowa. Na zdrowy rozsądek Ruch musi nam zaproponować pieniądze» - twierdzi czołowy piłkarz Radomska Mirosław Kalita.

A co na to działacze z Chorzowa?« - Nie działam w piłce od pięciu dni, żeby nie wiedzieć, że takie rzeczy się zdarzają. Mam jednak nadzieję, że sportowa postawa zwycięży» - podkreśla Krystian Rogala, prezes Ruchu.

«- Zapłacicie RKS?»

«- Bez komentarza. Organizacyjnie zrobimy jednak wszystko, co w naszej mocy, by awansować do grupy mistrzowskiej. Wszystko rozstrzygnie się jednak na boisku» - odpowiedział Rogala.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, piłkarze RKS podobno zażądali 300 tys. zł.«- Bądźmy realistami» - zastrzega Kalita.«- Ani Śląska, ani Ruchu nie stać na wyłożenie takiej sumy. Połowa z tego to i tak będzie dla nas dużo.»

«Co będzie, jeśli Ruch nie da RKS pieniędzy?» «- Nic, i tak będziemy grać o zwycięstwo. To ma być tylko dodatkowa mobilizacja, a piłkarzom Ruchu taka inwestycja bardzo się opłaci, bo będą mieli zapewnione utrzymanie. Obecny system rozgrywek wcale się nie sprawdza, bo gdyby na przykład RKS był w czołowej ósemce i tak nie byłby w stanie o nic walczyć, bo jest za słaby. Od razu pojawiłyby się podejrzenia o handlowanie meczami» - twierdzi Kalita.

«Może łatwiej byłoby wziąć pieniądze od Śląska, bo przynajmniej na boisku nie trzeba by się wysilać?» - pytamy piłkarza RKS.

«- Nie chcemy pomagać Śląskowi, bo o utrzymanie wolimy walczyć z wrocławianami, a nie z Ruchem, który jest dużo silniejszą drużyną» - odpowiada Kalita.

Jeśli Ruch zapłaci piłkarzom Radomska, najwięcej stracić może Śląsk.

«- Jeżeli zawodnicy RKS są profesjonalistami mającymi podpisane kontrakty i czekają jeszcze na dodatkowe pieniądze od innego klubu po to, by zagrać lepiej, to sytuacja jest groteskowa» - mówi Włodzimierz Mękarski, wiceprezes Śląska Wrocław.«- A jeżeli Mirosław Kalita w swojej wypowiedzi sugeruje też, że czeka na pieniądze od Śląska, to już kryminał! Absolutnie nie zamierzamy płacić żadnych pieniędzy ani RKS, ani Amice, choć chcielibyśmy, by drużyna z Wronek wygrała w Chorzowie.»

Tymczasem prezes RKS Tadeusz Dąbrowski nie widzi nic dziwnego w finansowym«dopingu»z Chorzowa:« -Jeśli to jest prawda, to nie robiłbym z tego sensacji. Co w tym złego, jeżeli jakiś kibic z Chorzowa chce sprawić prezent moim piłkarzom i zapłacić im za pokonanie Śląska? Gorzej by było, jeśli chcieliby sprzedać mecz Śląskowi. Choć z tego, co wiem, bukmacherzy już wycofali zakłady na nasz mecz, podejrzewając, że wrocławianie zapłacili moim piłkarzom.»

I jakie rezultaty przyniosła tamta kolejka? RKS Radomsko (bez Kality w składzie) pokonał Śląsk 1-0 po bramce Sypniewskiego. Mecz zakończył się kilka minut wcześniej niż starcie Ruchu z Amicą, piłkarze z Wrocławia śledzili losy tego meczu - Amica wygrywała 2-1 w tym momencie to Śląsk jest w grupie mistrzowskiej. Jakiż żal towarzyszył Wrocławianom podczas ostatniej minuty - kontrowersyjny karny i gol dla Ruchu i to "niebiescy" mogli tryumfować. Rozjemcą meczu Ruch Amica był sędzia z Krakowa Piotr Wieczerzak, co robi teraz... tak oczywiście, został skazany za korupcję w czerwcu 2011 roku znajdując się na słynnej "liście Fryzjera" - wyrok: 3,5 roku więzienia, wydaje się więc, że w tym roku po trzech latach sędzia Wieczerzak Wieczerzę Wigilijną będzie mógł spożyć z rodziną jako wolny człowiek. A co z premią dla piłkarzy RKS od Ruchu - oficjalnie niczego nie było - inaczej wspomina to Igor Sypniewski w swojej biografii: "Nic się o niej [premii od Ruchu - przypis] początkowo nie mówiło, ale potem któryś z młodszych chłopaków zadzwonił do kumpla z Chorzowa i ten powiedział, że oni się wywiązali z umowy. Zrobiła się mała awantura w szatni i dwóch starszych kolegów chciało potem mnie i « Soplowi » [Pawłowi Sobczakowi - przypis] jakieś pieniądze z opisywanej « nagrody » wypłacić. Było to dwa tygodnie po fakcie. Dlatego kazaliśmy im spie[...]". Co się stało z RKS? drużyna w grupie spadkowej dzielnie ciułała punkty, ostatecznie zajęła miejsce barażowe, w nim mierzyła się ze Szczakowianką Jaworzno. Dwumecz Radomsko przegrało, ale w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach. W Szczakowiance zagrał nieuprawniony zawodnik, 4 lata trwał proces nazwany Sprawą Rasicia (szczegóły przeczytasz tutaj) a we wrześniu 2005 RKS wycofał się z rozgrywek. Obecnie już nowy klub Mechanik Radomsko walczy w IV lidze.

Ówczesny prezes PZPN Michał Listkiewicz oburzył się na Kalitę. Mówił wtedy: "Ile w nogach, tyle w głowie - chciałoby się powiedzieć o piłkarzu Kalicie. Jego wypowiedź jest skandaliczna. Podważa wiarygodność ekstraklasy w sytuacji, kiedy wszyscy walczymy z korupcją. Jeśli piłkarze nie szanują siebie i swojej pracy, niech się nie dziwią, że kibice odwracają się od nich i polskiej ligi".

Dodajmy tylko, że PZPN wszczął wówczas postępowanie dyscyplinarne wobec Kality, wszystko jednak "obeszło się po kościach".

Po spadku z Radomskiem Kalita w ekstraklasie zagrał już tylko 6 razy w barwach KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Później był graczem m.in. Resovii Rzeszów i rodzimej Wisłoki Dębica. Przez 1,5 roku był pierwszym trenerem drugoligowej Stali Stalowa Wola. Doświadczenie, które zebrał w profesjonalnym klubie na pewno będzie cenne w pracy w Białce - życzymy mu powodzenia i sukcesów z nowym klubem.

Źródła:

90minut.pl
hppn.pl
pilkarskamafia.blokspot.com
podhaleregion.pl
slask-wroclaw.pl
Gazeta Wyborcza (3. listopada 2001)
Sypniewski Igor, Żyżyński Żelisław, Hochstim Paweł, zaSYPAny życie na zakręcie,Warszawa, wyd. Buchmann, 2014.

Piłka juniorska na przykładzie Podhala (rozmowa)

Napisane 04.09.2014; 23:29 | 0 komentarzy
W nietypowy sposób wraz z redakcją strony ksgorc-ochotnica.futbolowo.pl zdecydowaliśmy się przedstawić problem piłki juniorskiej na Podhalu. Całość to rozmowa (nie wywiad) typowego kibica A Klasy oraz eksperta - trenera młodzieżowych grup klubu Gorc Ochotnica. Okrasą tekstu będą barwne sformułowania. Zapraszamy do lektury.

By zrozumieć kto to jest "typowy kibic A Klasy" trzeba powołać się na profil, który swego czasu powstał na facebooku: https://pl-pl.facebook.com/TypowyKibicAKlasy.

Tak, więc typowy kibic A Klasy to postać fikcyjna mająca jednak swoje zdanie i pewne ciekawe poglądy. Nie jest jednak "półgłówkiem" i doskonale zna realia podhalańskiej piłki.

Typowy kibic A Klasy: Młodzież przyszłością narodu.

Ekspert: Tak - odpowiada trener juniorów młodszych klubu Gorc Ochotnica - dlatego tak ważne jest umiejętne trenowanie adeptów piłki już na początku ich przygody z futbolem.

Jednak trzeba przyznać, że mało kto przygodę zamieni na karierę, po co więc trenować tych młokosów?

W klubie na poziomie amatorskim wprowadzenie zawodnika na najwyższy poziom sportowy to tylko jeden z celów, na pewno nie najważniejszy.

Więc na Podhalu nie ma talentów?

Są i jest ich mnóstwo, wielu z nich w przyszłości będzie stanowić silne zaplecze drużyn na poziomie krajowym, regionalnym, czy lokalnym.

z13978895Q,Bartlomiej-Kasprzak-z-Widzewa-Lodz.jpg
Bartłomiej Kasprzak z Tylmanowej zaistniał w ekstraklasie, zagrał również w reprezentacji U-21

Powiedziałeś, że wprowadzenie juniora na najwyższy poziom to nie najważniejszy cel istnienia klubu młodzieżowego, jaki jest więc priorytet?

Jest ich kilka. Weźmy pierwszy z brzegu: chłopak przychodzi na trening i uczona go jest pewnego rodzaju dyscyplina, musi znaleźć czas, by być na treningu, łączyć to z obowiązkami szkolnymi, wyrabia to w chłopaku pewien wzorzec. Weźmy już sam trening - młody piłkarz musi walczyć na boisku - to go uczy, żeby osiągnąć marzenia trzeba dać z siebie wszystko - tak samo w życiu.

Słyszałem kiedyś od mądrego człowieka, że nie należy mieć marzeń, tylko cele, do których dąży się "step by step".

Marzenia też trzeba mieć, by to życie miało lepszy smak. Wracając do statutowych działań klubu młodzieżowego to ważnym ich elementem jest odciągnięcie młodego człowieka od alkoholu, papierosów, czy komputera, oraz eliminacja problemów zdrowotnych np. z nadwagą.

W zdrowym ciele zdrowe ciele (śmiech).

Dokładnie. Nie bez znaczenia jest również wychowywanie w duchu fair play. Rywala trzeba szanować.

Ostatnio na Podhalu bywało z tym różnie.

Tak znam sytuację z Lipnicy Wielkiej. Juniorzy z Szaflar zostali zaatakowani, ucierpiał kierowca, który musiał trafić do szpitala, nie sprzyja to powstaniu pozytywnych relacji między klubami.

111bus111.jpg
Bus drużyny juniorów z Szaflar po ataku "kibiców"

Chłopaki w juniorach nie mają kondycji, po 30 minutach stoją jak widły w gnoju, później powstają wyniki hokejowe, ale do jednej bramki. Historie z Czarnego Dunajca obeszły już w legendę.

W Czarnym Dunajcu jest popularny pewien smok i nie jest to Smok Wawelski (śmiech). Jednak średnia dyspozycja po "sobotnich rytuałach" dotyczyła seniorów. Sens spotkań, w których wyraźnie dominuje jedna drużyna jest rzeczywiście dyskusyjny. Co do kondycji to można ją wytrenować systematycznymi treningami, do tego jest jednak potrzebna kadra szkoleniowa - łatwo zrobić sobie krzywdę - trzeba więc trenować pod okiem specjalisty.

Jak z tym na Podhalu?

Wiadomo w większych miejscowościach np. w Zakopanem, Maniowach, czy Nowym Targu nad postępami juniorów czuwają trenerzy "z papierami", mają oni też solidną bazę sportową, to pomaga. Ważny jest też stan murawy.

Ale w meczu murawa pomaga lub przeszkadza tak samo jednym i drugim.

Tak, jednak na kartoflisku ciężko pokazać wyćwiczone schematy zagrań, trudno podać piłkę po ziemi - niemożliwe jest jej rozegranie. Boisko w Nowym Bystrym to najlepszy przykład, choć słowa "najlepszy" jest mocno niefortunne.

Nie wiem jednak, czy wiesz, że ma dojść do budowy nowego boiska na 40-lecie Bystrego, ma pomóc gmina Poronin.

Nie słyszałem.

Coś mi się zdaje, że po wyborach, wszystko się może zmienić.

Proszę nie głosić "misiologi" (śmiech). Chciałbym zwrócić uwagę na inny problem. Liczebność lig młodzieżowych. Dla przykładu 4 lata temu na Podhalu były 3 ligi juniorów starszych po 12 drużyn, teraz jest tylko 2. W pierwszej 10, a drugiej 9. Do tego odgórne zasady tworzą zamęt i chaos.

Co do liczebności lig: młodzieży teraz nie można odciągnąć od komputerów. "Ciupią" w Fife albo GTA łaj siti.

Do tego dochodzi problem z przyrostem naturalnym i (przerwa)...

...i kasą. Można być idealistą, ale bez siana nie pojedziesz.

Smutna, ale niestety prawda, również Gorc nie mógł zgłosić trampkarzy, właśnie z powodu niedomykającego się budżetu.

Czy w juniorach ważny jest "team spirit"?

No, nazwałbym to raczej kolektywem (śmiech). Oczywiście kolektyw jest bardzo ważny, chłopaki muszą tworzyć jedną drużynę, potrzebna jest pewność, że wszyscy idą w jednym kierunku. Zbudować prawdziwą drużynę to dla każdego trenera wielki powód do dumy.

A na juniorach sędziowie pochodzą z Walii?

Nie, a dlaczego?

No, czy nie walą w bambuko?

(śmiech) Na temat sędziów nie będę się wypowiadał, choć to prawda czasem ich wpływ na wynik jest wyraźny.

kdW79eA.jpg
Standardowe obuwie sędziego musi być przede wszystkim wygodne

Dzięki, jak będę na waszym meczu będę się darł ile wlezie.

Fajnie, widzę pana w takim razie na następnym spotkaniu.


Całość na stronie: http://

Derby, gdy mecz to dopiero początek

Napisane 20.08.2014; 22:12 | 1 komentarzy
Piłkarskie derby to ważne święto każdego kibica. Jego drużyna może przegrać wszystko, gdy jednak pokona lokalnego rywala, jest przez fanów wielbiona i noszona na rękach.

Słowo derby pochodzi od nazwy miejscowości w centralnej Anglii o tej samej nazwie. Tamtejszy hrabia Edward Smith-Stanley zorganizował w 1740 roku wyścigi konne. Ten termin do dzisiaj używany jest właśnie podczas tych najbardziej prestiżowych zawodów konnych.

Derby zaś jako starcie dwóch drużyn z jednego miasta (regionu) w słowniku zadomowiło się w 1829 roku, kiedy również w Derby doszło do meczu zwaśnionych drużyn. Po jednej stronie stanęła drużyna z parafii Wszystkich Świętych, a po drugiej z pod znaku Świętego Patryka. Starcie było bardzo żywiołowe i niestety chaotyczne - doszło do kilku wypadków śmiertelnych. Jeden dziennikarz z Francji opisał to wydarzenie znamiennie: "Jeżeli Anglicy nazywają to grą, to strach pomyśleć co nazywają walką".

Krótka definicja derbów piłkarskich brzmi więc tak: mecz między drużynami z jednego, miasta, gminy, czy regionu. Obecnie już na szczęście takie starcia nie są tak krwawe, ale współczesna historia zna różne takie sytuacje.

Najbardziej znane derby na świecie, to oczywiście spotkania między Realem i Barceloną. Te są nazywane Gran Derbi lub Derby Europy. Pamiętnych starć między odwiecznymi rywalami było wiele, nie raz o wyniku decydowały piękne gole, fenomenalne interwencje bramkarzy, czy choćby błędy sędziów, my jednak przypomnimy zupełnie inny pojedynek, który zasłynął czymś innym.

Wszystko działo się 23 listopada 2002 roku, mecz rozgrywano na stadionie Camp Nou w Barcelonie. Wynik 0:0, ale o jego przebiegu nie będziemy dyskutować.

By lepiej zrozumieć klimat tego meczu cofnijmy się do 2000 roku. Prezesurę w Realu objął nieoczekiwanie Florentino Perez - zdobył on poparcie zrzeszonych kibiców (socios) Realu zapowiedzeniem wielkich transferów. Wcześniej ukłuł pewną intrygę. Zaproponował Luisowi Figo podpisanie wstępnej umowy, która zobowiązałaby go do gry w Realu, gdyby został prezesem (szanse na to było iluzoryczne). Figo dostał za podpis około 1 mln euro, gdyby jednak nie spełnił zapisu w umowie musiałby zapłacić 10 mln euro. Perez obiecał socios, że jak Figo nie zagra na Santiago Bernabeu w białej koszulce, to ci będą mieć roczny darmowy wstęp na stadion. Sam Figo nie był przekonany do gry w Realu (można nawet pokusić się o stwierdzenie, że nie chciał tam grać), duży wpływ na jego podpis pod umową miał jego agent, który zauważył łatwy zysk i małe szanse Pereza objęcia stanowiska, oczywiście milion zostałby w ich kieszeniach, gdyby Perez nie został wybrany - na co przecież się zanosiło.

Nie trudno domyślić się co się stało, gdy Perez wygrał wybory, Figo zdecydował się na transfer. Oburzyło to sympatyków Barcelony, tym bardziej, gdy na światło dzienne wyszła intryga z Portugalczykiem w roli głównej. Figo w Barcelonie stał się wrogiem publicznym numer jeden. Najłagodniej nazywano go sprzedawczykiem i zdrajcą.

Podczas meczu w 2002 roku cały czas kibice gwizdali na piłkarza, z trybun leciały różne przedmioty. Kulminacyjna akcja miała miejsce w 75 minucie tego pojedynku, podczas rzutu rożnego na murawie pojawił się świński łeb - jest to wydarzenie bez precedensu, w meczach Realu z Barceloną, takich zachowań kibiców nie odnotowywano, również po meczu doszło do zamieszek kibiców. W historii futbolu ten mecz zasłynął jako "świński klasyk".

Dużo bardziej dantejskie sceny dochodziły niejednokrotnie podczas derbów Belgradu. Kibice tamtejszej Crveny Zvezdy i Partizana nigdy za sobą nie przepadali. Podczas 144 derbów Belgradu 18 maja 2013 roku nie było inaczej. Doszło do zamieszek, wiele osób zostało rannych - gorące głowy tamtejszych fanatyków często dają o sobie znać. Mecz zakończył się wynikiem 1-0 dla Partizana, co pomogło im zdobyć mistrzostwo Serbii.

Jednak derby są pamiętane również z powodów sportowych - czyli tak jak powinny być pamiętane zawsze. Nie idąc daleko w świat zostańmy w Polsce. 11 maja 2010, przedostatnia kolejka ekstraklasy, derby Krakowa, tym razem starcie miało zdecydować o losach zarówno Wisły i Cracovii. Wisła w tabeli prowadziła i była na najlepszej drodze by zdobyć mistrzostwo. Cracovia zaś drżała o utrzymanie. Mecz był pod dyktando Wisły, jednak piłka nie chciała wpaść do "świątyni", a nawet jak już ta sztuka się udała, to sędzia Piasecki nie uznał gola Głowackiego, zdobytego prawidłowo. Korespondencyjny pojedynek toczył się w Chorzowie, Lech który mierzył się z Ruchem dzięki bramce Roberta Lewandowskiego remisował z Ruchem. W 78 minucie wynik zmienił się w Krakowie, Boguski ładną podcinką zaskoczył bramkarza Cracovii. W tym momencie mistrzem jest Wisła. Jednak do akcji wkracza nieokiełznany Mariusz Jop, on w 93 minucie strzela samobójczą bramkę, dla samego Jopa, to bardzo przykra chwila, tym bardziej, że kilka dni wcześniej nie pograł przy nim w ogóle Robert Lewandowski. Na domiar złego w ostatniej akcji meczu bramkę zdobywa Lech. W ostateczności to właśnie Poznaniacy zdobyli "majstra" - jak kiedyś się u nich mówiło.

W poprzednim sezonie rozegrano pierwszy raz ligowy mecz naszej drużyny z Zawratem w A Klasie. W tym premierowym starciu Granit wygrał prym o tron w gminie Bukowina Tatrzańska 3-1. Bramki dla naszej drużyny strzelali: Maciej Lichacz (dwie) i Krzysztof Sarna. W starciu wiosennym doszło do udanego rewanżu. Można powiedzieć, że Zawrat zawrócił o 180 stopni. W wyniku 2-4 udział wzięli m.in. Szymon Kiernoziak i Józef Milon, którzy strzelili po bramce. Kto będzie nowym bohaterem i będzie rządził w gminie przez najbliższe pół roku dowiemy się już w niedzielę. Oczekujemy jednak przede wszystkim postawy fair w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła z obu stron. Liczymy również na wysoki poziom sędziowania. Piłkarzom "pogwiżdże" Bartłomiej Skoczyk, zdolny arbiter z Lipnicy Wielkiej - z pewnością czuje on grę - jeszcze nie dawno sam hasał po boisku w barwach lipnickiej Babiej Góry.

Wielkie derby odbędą się 24 sierpnia, w niedzielę o 14:30 w Czarnej Górze, Zapraszamy wszystkich na mecz. Niech Rówień Dolańska będzie świadkiem pięknego spektaklu. Za obie ekipy trzymamy kciuki. [1]

Za tydzień w środę zajmiemy się świeżym jeszcze tematem: Pod lupę weźmiemy walkower, zweryfikujemy jak często jest on przyznawany i jak wpływa na kształt tabeli ligowej w A Klasie. Nie zabraknie statystyk i analiz zapraszamy.

[1] - Nie, tylko za jedną :).

Więcej na stronie lksgranit.futbolowo.pl
Zapraszamy również do odwiedzania serwisu partnerskiego: ksgorc-ochotnica.futbolowo.pl


Biało Czerwoni Lajfy - wyniki na żywo Statystyki piłkarskie - Piłka nożna Sporticos
Linki
ePilka.pl
Projekt graficzny i usprawnienia: DarkLink; Projekt graficzny: Jarix; Kodowanie: expertcode; Wdrożenie: Hajek; CMS: IonicCMS